Archive for Lipiec, 2013

Czym są akcje

Każda ze spółek, notowanych na giełdzie papierów wartościowych, emituje akcje, czyli specjalne papiery wartościowe, które dają ich właścicielom określone prawa, między innymi możliwość uczestniczenia w walnym zgromadzeniu akcjonariuszy czy prawo do wypłaty dywidendy. Akcje są papierami wartościowymi, wystawianymi na okaziciela, chociaż w dobie internetowych rachunków maklerskich są raczej papierami wirtualnymi. Majątek spółki dzieli się na takie same części, bez wyszczególniania, za co odpowiada konkretny papier. Chodzi o to, że każda akcja stanowi wycinek wartości spółki, każda akcja to prawo do określonej wartością części spółki, bez wyszczególniania, że te czy inne akcje to prawo do budynków, a inne – prawo do zysku ze sprzedaży. Każda akcja to część budynków, sprzętu, materiałów czy know how firmy. Jeżeli spółka wypracuje w danym roku zyski, zgromadzenie akcjonariuszy decyduje, czy wypracowane zyski mają trafić jako dywidenda w ręce akcjonariuszy, czy może warto przeznaczyć wypracowane zyski na inwestycje, zwiększające wartość spółki. Z tym bywa różnie. Jednak dywidenda to dosyć korzystne rozwiązanie dla akcjonariuszy, ponieważ wypracowany zysk dzieli się na ilość akcji, a następnie wypłaca każdemu akcjonariuszom. Nie trzeba być posiadaczem akcji przez okrągły rok – wystarczy, czy było się posiadaczem akcji konkretnego dnia w roku, bo to daje prawo do przyznania dywidendy.

Polski złoty – waluta od nie tak dawna

PLN – polski złoty w oznaczeniu międzynarodowym, to oznaczenie waluty, obowiązującej w Polsce. Jednak nawet w XX wieku w Polsce płacono nie tylko złotówkami. Za czasów zaborów w każdej z trzech części kraju płacono walutą zaborcy – na wschodzie rublami, a na zachowanie markami niemieckimi. Po pierwszej wojnie światowej walutą obowiązującą stały się marki polskie, które wkrótce poległy w walce z inflacją. Zatem reforma Grabskiego miała na celu nie tylko zdławienie inflacji, ale także, a może przede wszystkim, wprowadzenie nowej waluty – polskiego złotego. Jako waluta polski złoty dosyć szybko się umocnił i przetrwał czas także drugiej wojny światowej. Po 1945 roku i po wprowadzeniu ustroju socjalistycznego w Polsce, polski złoty utracił swoją moc. Dało się to zaobserwować między innymi w przypadku próby zakupu walut wymienialnych, gdy 10-15 dolarów czy marek niemieckich kosztowało tyle, co miesięczna pensja. Po 1989 roku uwolniono sztucznie utrzymywany przez prawie 50 lat kurs złotówki do walut. Wkrótce też, także z powodu galopującej inflacji, należało wprowadzić potrzebne reformy, aby umocnić złotówkę. W 1995 roku Hanna Gronkiewicz – Waltz, ówczesny prezes Narodowego Banku Polskiego, zarządziła denominację, wskutek której stare 10 000 złotych zamienionych zostało na 1 złoty według nowych kryteriów.

Metal, na którym nie można stracić

Złoto. Metal w sumie dosyć przeciętny, bo owszem, jest bardzo plastyczny, ale łatwo go zniszczyć, nie jest tak wytrzymały jak srebro, a i jego wartość nie zbliża się nawet do platyny. Potwierdza to także historia, bowiem złoto dla Azteków było jedynie jakąś błyskotką, dopiero najazd Hiszpanów spowodował, że o złoto zaczęto się bić. Na przestrzeni wieków złoto stanowiło nie tylko miarę bogactwa, było środkiem płatniczym, ale po wprowadzeniu papierowych banknotów – także zabezpieczeniem dla każdej waluty, która miała postać pieniędzy. Natomiast współcześnie złoto jest metalem, z którego produkuje się obrączki ślubne oraz pierścionki zaręczynowe, ale także coraz częściej dokłada się je także do ekskluzywnych kosmetyków. Ale nadal to złoto nakręca umysły inwestorów, chociaż nawet zabezpieczenia amerykańskiego skarbu od dawna nie są w złocie. Na początku 2013 roku cena złota za uncję pobiła wszelkie rekordy po to, aby za chwilę zacząć spadać i równać do normalnej ceny. Zatem cena złota w ostatnich latach to najnowsza bańka spekulacyjna, na której wielu chciało zarobić. Oznacza to, że w ciągu kilku najbliższych lat złoto będzie wreszcie miało ceny do zaakceptowania. Być może wpłynie to także na inflację, bowiem pieniądze zabezpieczone przez złoto i zdeponowane w skarbcach wielu krajów, powoduje, że waluta danego kraju jest bardzo trudna do wszelkich działań spekulacyjnych i trudno na nią w negatywny sposób wpłynąć.

Spekulacyjne transakcje oraz inwestycje

Rok 2012 oznaczał dla dużej grupy polskich drobnych inwestorów prawdziwy szok. Okazało się, że Amber Gold, firma, która obiecywała bardzo wysokie zyski z zainwestowanych środków, jest niczym więcej jak tylko bańką spekulacyjną. Zyski, które obiecywała firma, miały pochodzić z inwestycji w prawdziwe złoto. Faktycznie, większa część jej działalności przypadała na okres, gdy kurs za uncję złota bił rekordy, jednak wkrótce się okazało, że firma Amber Gold to tylko spekulant, który wypłaca potencjalne zyski z wpłat nowych członków. Nie jest to jedyny sposób na to, aby naciągać przeciętnego inwestora. Podobna afera wybuchła w 200 roku w Stanach Zjednoczonych. Jednak także giełda nie jest pozbawiona w swojej wieloletniej historii podobnych działań. Na początku XXI wieku największy krach czekał wszystkie spółki, działające w branży internetowej – tak zwane dot comy nakręcały sztucznie koniunkturę, zapewniając niebotyczne zyski, po czym przyszedł zimny prysznic ze strony rynku i tylko nieliczni przetrwali ten ciężki okres na giełdzie amerykańskiej. Podobnie stało się w latach 30. XX wieku, gdy nastał Czarny Czwartek na giełdzie amerykańskiej – wówczas kursy wielu spółek zanotowały rekordowe spadki. Na giełdzie polskiej bywało podobnie, jednak nie na taką skalę jak w Stanach Zjednoczonych, może z racji faktu, że polska giełda papierów wartościowych pojawiła się ponownie dopiero w 1990 roku.

Inwestowanie na giełdzie

Giełda zawsze nęci zyskami i obiecuje, że każdy, absolutnie każdy może na akcjach zarobić. W teorii to prawda, w praktyce – nie do końca, bowiem aby osiągać zyski z inwestowania w akcje spółek, należy mieć chociaż podstawową wiedzę z zakresu powiązań pomiędzy rynkami a wysokością kursów akcji. Warto także wiedzieć, dlaczego konflikty w odległych krajach, jak Syria czy Iran, mają wpływ na WIG czy wzrosty i spadki akcji. Wiąże się to z tym, że polityka jest bezpośrednio powiązana z gospodarką, co przekłada się między innymi na wysokość inflacji czy też na kursy akcji. Na akcjach można zarobić ale także stracić, do czego się otwarcie przyznawał Marcin Prokop opowiadając o swoich zyskach z giełdy i powtarzając, że bywało, iż w ciągu jednego dnia na akcjach tracił tyle, ile kosztowała nowa lodówka. Z kolei Ford, twórca potęgi samochodowej, opowiadał historię, która pozwoliła mu się wycofać z giełdy i nie stracić na krachu na nowojorskiej giełdzie w czasie Czarnego Czwartku na początku XX wieku. W czasie, gdy Ford korzystał z usług pucybuta, czyszczącego jego obuwie, pucybut zapytał go, czy Ford także inwestuje na giełdzie, bo tyle można zarobić. Wówczas przemysłowiec stwierdził, że wycofa swoje środki z giełdy, skoro nawet taki przeciętny robotnik, jak jego pucybut, liczy na zyski ze sprzedaży akcji, to w praktyce oznacza to jakiś krach. Jak pokazała historia – nie pomylił się, a krachy na giełdach pojawiały się co jakiś czas.

Obligacje Skarbu Państwa

Każdego roku, gdy władze Polski potrzebują dofinansowania, wówczas korzystają z kilku możliwości. Jedną z nich jest możliwość zadłużenia się w Banku Światowym, ale taka pożyczka jest zwykle wysoko procentowana. Możliwość zaciągnięcia kredytu daje także Narodowy Bank Polski, który jednak nie zawsze się godzi na to, żeby rząd mógł ponownie się zadłużać na rynku polskim. Wydaje za to zgodę na to, aby rząd wyemitował obligacje, ściągając w ten sposób pieniądze z polskiego rynku od podatników, jednocześnie wypłacając z góry ustalone odsetki, które można wpisać w kosz emisji obligacji. Obligacje są instrumentami wystawianymi przez państwo, ale obligacje mogą wystawiać także gminy czy firmy, które wystawiając obligacje komunalne także liczą na nisko oprocentowany kredyt, który gwarantują nabywcy obligacji. Obligacje wystawiane są na określony czas, po którym wystawca, czyli na przykład rząd, obiecuje wypłatę środków z obligacji oraz dodatkowo odsetki, których wysokość była ustalana w momencie emisji obligacji. Obligacje wystawiane są zwykle na okresy letnie, przy czym jeden rok to najkrótszy okres. Przez kilka ostatnich lat oprocentowanie obligacji było niższe niż inflacja w Polsce, dlatego inwestowanie w obligacje Skarbu Państwa nie było opłacalne. Trudno przewidzieć, czy inwestowanie w pięcioletnie obligacje przyniesie spodziewane zyski po odliczeniu podatku Belki oraz po porównaniu z wysokością inflacji.

Frank szwajcarski – co dalej

Większość polskich kredytobiorców od kilku lat z niepokojem patrzy na to, co się dzieje na rynku szwajcarskim, co ma bezpośrednie przełożenie na wysokość kursu szwajcarskiej waluty. Dlaczego większość polskich kredytobiorców jest tak żywo zainteresowanych kursem franka? Chodzi przede wszystkim o tych kredytobiorców, którzy kilka lat temu zaciągnęli kredyt hipoteczny, przeliczany do kursu franka szwajcarskiego. Oczywiście każdy z kredytobiorców wiedział, że na przestrzeni 20 czy 30 lat – a na tyle zwykle zaciągane były kredyty w Polsce – kurs franka może bić rekordy w każdą ze stron. I tak się stało, gdy w 2008 roku franki były po najniższej z dotychczasowych cen – jeden frank kosztował trochę ponad 2 złote. Wtedy większość kredytobiorców zaciągała swoje kredyty licząc, że zawsze już rata kredytowa będzie niska, zatem warto inwestować w nieruchomości. Już rok później kurs franka poszybował w górę, aby w 2011 roku bić wszelkie rekordy osiągając wysokość rzędu 4 złotych. Na kredytobiorców padł blady strach, ponieważ w niektórych przypadkach raty kredytu wzrosły dwukrotnie. W 2013 roku kurs franka ustabilizował się i wynosi aktualnie około 3,40 złotych, jednak nie daje to nadal gwarancji, czy jest to już ostateczny poziom, jaki osiągnęła waluta Szwajcarii. Władze tego kraju od kilku lat robią wszystko, aby kurs był bardziej stabilny.

Czy kantory podzielą losy cinkciarzy

W czasach komunizmu w Polsce był specjalny rodzaj sklepów, w których można było nabywać towary normalnie niedostępne – wódkę, papierosy, słodycze, ale także ubrania znanych marek czy dywany – za dolary amerykańskie, niemieckie marki, względnie bony, które były także emitowane przez Narodowy Bank Polski. Każda z tych walut miała oficjalnie niski kurs i była praktycznie niedostępna w bankach, za to można je było kupić u pojedynczych osób, zwanych cinkciarzami albo konikami (ci drudzy sprzedawali także bilety na rozmaite imprezy, także do kina czy teatru). Jednak po 1989 roku, gdy w sklepach można było kupić już zdecydowanie więcej, najpierw w Peweksach pojawiła się możliwość płacenia złotówkami, panowie, którzy sprzedawali walutę przed sklepem przestali być potrzebni. Pojawiły się za to kantory, w których był dosyć zbliżony kurs, ustalany na podstawie kursu średniego walut, ustalanego przez NBP. Kantory pozwalają zaopatrywać się w walutę przed wyjazdami na wycieczki turystyczne czy wczasy, ale także są świetnym miejscem, w którym można nabyć walutę, gdy posiada się kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich, ponieważ jest to – oprócz banków – jedyne miejsce, gdzie taką walutę można kupić i to przy dosyć korzystnym kursie. Coraz częściej pojawiają się już kantory internetowe, w których kursy są jeszcze korzystniejsze i to one mają spowodować, że już w niedalekiej przyszłości tradycyjne kantory mogą nie być potrzebne.

Indeksy na giełdzie papierów

Na warszawskiej giełdzie papierów wartościowych dostępnych jest kilka indeksów, dzięki którym można poznać aktualne trendy rynkowe, przewidywać zyski lub straty. Najbardziej znanym wskaźnikiem jest WIG czyli Warszawski Indeks Giełdowy, obejmujący wszystkie spółki, notowane na giełdzie, i jest notowany d 1991 roku. Wówczas poziom WIG wynosił 1000 punktów, od tamtej pory zdecydowanie wzrósł. Jego wartość jest publikowana co minutę. Historycznie najniższy poziom WIG (trochę ponad 600 punktów) uzyskał w 1992, natomiast najwyższy (ponad 60 000 punktów) – w 2007 roku. Skład spółek, które zaliczają się do ego indeksu zmienia się raz w kwartale, aby uwzględnić aktualne spółki, które zadebiutowały na giełdzie oraz te, które już na giełdzie notowane nie są. Kolejny indeks to WIG20, który jest ustalany na podstawie kursów 20 największych spółek giełdowych na warszawskiej giełdzie. Powstał on w 1994 roku i wówczas ustalono jego stawkę bazową na 1000 punktów, jednak historycznie miał on także około 577 punktów w 1995 roku, za to najwyższy – ponad 3900 punktów – w październiku 2007 roku. Każdego roku dokonuje się korekt spółek, wchodzących w skład WIG20 – w 2013 roku miejsce TVN zajęła spółka Eurocash. Z kolei w 2010 zamiast spółki Agora pojawiła się Polska Grupa Energetyczna, przy czym w 2010 roku była jeszcze jedna zmiana pośród spółek.

Inwestowanie na giełdzie o ryzyko

Inwestowanie. W akcje, obligacje, opcje, słowem we wszystkie instrumenty finansowe, dostępne na polskiej giełdzie, która od ponad 20 lat jest obecna w życiu finansowym Polaków. W pamięci ciągle są największe debiuty, które pozwalały zarobić w dniu debiutu na giełdzie papierów wartościowych niesamowite pieniądze. Jednym z takich przykładów były choćby Bank Śląski, którego akcje podrożały kilkadziesiąt razy. Podobnie debiuty z kilku ostatnich – PKO BP, największy polski ubezpieczyciel PZU czy nawet sama Giełda Papierów Wartościowych – pozwoliły swoim nowym właścicielom zarobić całkiem poważne pieniądze już na pierwszym notowaniu danej spółki na giełdzie. Ale było także kilka firm, które po wejściu na parkiet, dosyć szybko straciły na wartości, a docelowo – znalazły się poza giełdą. Jedną z takich spółek jest istniejący nadal zespół zakładów mięsnych, noszących wspólną nazwę Sokołów. Ale tak się też stało ze spółkami, które były na giełdzie w czasie pierwszych, historycznych notowań. Natomiast na polskiej giełdzie można nabywać nie tylko akcje polskich spółek, bo są dostępne także inne instrumenty finansowe, które pozwalają inwestować środki. W większości przypadków do inwestowania wystarczy posiadanie rachunku w domu maklerskim, a większość operacji jest możliwych do przeprowadzenia elektronicznie poprzez webowe aplikacje, dzięki którym można kontrolować swoje zyski.